Larpowa metodologia

Tutaj znajdziesz teksty związane z taką tematyką jak organizacja larpów, ich metodyka, fundraising.

Polish (Poland)English (United Kingdom)


Larpy Argos

Ergokracja
Written by Kamil   
Tuesday, 07 August 2012 00:21
There are no translations available.

Dyskusja na fejsbukowej grupie larpowej na temat organizacji prac nad larpami byla okazją do małego uporządkowania spostrzeżeń, które miałem okazję poczynić w dotychczasowej "karierze". Niniejszy wpisik o tym traktować będzie.

Problem zaczyna się od dwóch pytań: "czy zespół organizatorów powinien być możliwie duży, czy możliwie mały", oraz drugiego "czy powinien być zarządzany metodą wodzowską, nakazowo-autorytarną, czy też może lepsza będzie "demokracja"". Moim zdaniem odpowiedź na oba pytanie leży w spostrzeżeniu, z czego wynika władza w grupie osób wspólnie realizujących jakiś projekt.

Na wstępie odrzućmy myślenie o organizacji larpów, nawet dużych, jako przeniesieniu wzorców z zarządzania projektami w przedsiębiorstwach. Oczywiście, jest tu parę wyraźnych podobieństw: ileś tam osób realizuje wydzielone zadania składajace się na projekt, czas jest ograniczony, dotrzymanie deadline'u konieczne, a efekt weryfikowany przez rzeczywistość. Nie mniej, mamy tu również krytyczne różnice. Primo, dostępny czas pracy zaangażowanych osób nie jest wartością stałą, jak w przypadku pracownika na etacie. Będzie on zależał od szeregu mniej lub bardziej miękkich czynników, wśród których głównym będzie chęć do wykonania danej ilości pracy. Secundo, nie ma czynnika wymuszającego subordynację w postaci materialnego wynagrodzenia. W przedsiębiorstwie struktura zarządzania jest ultra-stabilna i określona umowami prawnymi. W omawianych przez nas grupach - zawsze fluktuuje. Z "firmowego prodżekt menedżingu" warto wziąć rozwiązania do wsparcia komunikacji i techniki zarządzania ryzykiem, określania kroków milowych. Nie przywiązujmy się jednak do tego podejścia jako do wzorca dla naszej organizacji - do tego bowiem nie dojdzie.

Idąc dalej, odrzućmy myślenie w kategoriach organizacji rządów na poziomie krajowym (demokracja jako jedyna słuszna metoda, trójpodział władzy, etc.). Analogii można szukać, ale nawet jeżeli nasza ekipa orgowska jest jako-tako sformalizowana (stowarzyszenie, fundacja, etc.), zarządzania pracami nad larpem przez zebrania zarządu i protokoły komisji rewizyjnej nie jest użyteczne.

Z tego punktu zaczynając, zastanówmy się jaka jest idealna, naturalna forma sprawowania władzy w naszej twórczej społeczności. Taka, która nie powoduje poczucia niesprawiedliwości, i nie wymaga sztucznego podtrzymywania. Dla "zwykłych" społeczności jest to demokracja, gdzie każdy przynależący ma równy głos. Ew. demokracja wojenna, gdzie głos odpowiada każdemu gotowemu do obrony społeczności. Do tego poza-strukturalne doradztwo autorytetów (starszyzna), i nasze plemię ma harmonijny ustrój.

Czy ten model zastosowany do grupy larpopiszącej będzie jednak wciąż sprawiedliwy? Moim zdaniem w oczywisty sposób nie. O ile bowiem w społeczeństwie uczestniczy każdy z zasady po równo (24h na dobę), to w projekcie już nie. Jedni uczestniczą częściej, inni rzadziej. Co jest więc miarą udziału w organizacji? Oczywiście wykonana praca. To poziom zaangażowania, ilość pracy wykonana przez daną osobę stanowi o sile jej głosu.

Myślę że "parytet pracy" dla głosu jest mechanizmem tak oczywistym, że nie trzeba się martwić, czy w naszej organizacji występuje. Występuje on zawsze. Jeżeli nasza struktura organizacyjna sprzeciwia się układowi wynikającemu z dystrybucji pracy - dojdzie do konfliktu. Zaryzykuje stwierdzenie że 80% znanych mi konfliktów wśród larp-orgów wynikało właśnie z zaburzenia tego układu, doprowadzenia do sytuacji w której "jedni pracują, drudzy rządzą". Dochodzić do tego może z różnych powodów: wygaszenie działalności dawniej aktywnych orgów, zwiększeniem zaangażowania części grupy do poziomu którego pozostała część nie jest skłonna wydatkować, etc. Pozostałe 20% znanych mi konfliktów organizacyjnych miało podłoże towarzysko-uczuciowe :)

Z rozkładu zaangażowania będzie wynikać struktura organizacyjna, sformalizowana czy nie. Jeżeli mamy jedna osobę zaangażowaną dalece bardziej, niż pozostałe, dostaniemy "autorytaryzm". Gdy wszyscy orgowie pracują z równym wysiłkiem - "demokrację". A gdy mamy podgrupy mniej i bardziej aktywne - "oligarchie".

Powyższe jest wkładem do dyskusji "małe czy duże grupy, autorytaryzm czy demokracja?" Jeżeli nasza grupa liczy kilka osób, zaangażowanych we wspólny projekt - możliwa będzie tylko "demokracja". Gdy grupa jest liczna, a udział zróżnicowany, sytuacja wymusi strukturę dowodzenia.

Moim zdaniem optymalnym sposobem organizacji grupy orgów jest taki, który odpowiada rozkładowi wynikającemu z zaangażowania. Ergokracja zakładała by że:
- Zaangażowanie zależy wyłącznie od danej osoby. Będąc dysponentem swojej pracy, pracując z pobudek nie-materialnych, członek zespołu ma wolność do większego bądź mniejszego zaangażowania. Istotne jednak by wywiązywać się z zadeklarowanego zaangażowania.
- Praca nie jest dobrem deficytowym, tj. nie dopuszczamy do sytuacji w której zespól jest tak liczny, że nie starcza dla jego członków istotnych zadań.
- Każdy członek zespołu może swobodnie zwiększać swoje zaangażowanie, a struktura organizacyjna będzie na to reagować.

Po spełnieniu powyższych postulatów, z dobrze dobranym zespołem, higieniczna organizacja współpracy nie powinna być problemem.

 

Zostańmy w kontakcie!

  • Profil Akademii Argos na Facebooku
  • larpowy kanał Argos w Youtube