|
Wpisany przez Kamil
|
|
piątek, 22 lipca 2011 19:05 |
Niniejsza notka została sprowokowana niedawną dyskusją na cytowanym już tu blogu Jawne Sny dotyczącą kolejne części Tomb Raidera. Cykl przygód Lary Croft jest prawdziwym tasiemcem, jednak najnowsza odsłona w istotny sposób różni się od poprzednich - Lara zaczęła się brudzić i krwawić.
Efekty biegania po bagnach i stoczonych walk będą teraz widoczne na postaci bohaterki, jak wynika z opublikowanych materiałów, z naturalistyczną dokładnością. Abstrahując od rozważania jakie motywy kierowały twórcami w tym przypadku (odświeżenie wizerunku, urealnienie bohaterki, buzz medialny?), można spostrzec że takie przedstawienie heroin w popkulturze zaczyna pojawiać się coraz częściej.
Film "Salt" (2010) z Angeliną Jolie był wcześniejszym zwiastunem zmian. W jego trakcie równie często można było zobaczyć bohaterkę poobijaną i zakrwawioną (film zaczyna się jej przesłuchiwaniem w Korei Płn) jak i jako super-modelkę w pełnym makijażu. Fakt że w ostatniej części Harrego Pottera otarć nabawiła się nawet Hermiona (pod koniec wyglada gorzej niż trzeci z drużyny bohaterów, ten rudy... ) pieczętuje nowy etap ewolucji wizerunku bohaterki heroicznej.
Angelina Jolie w filmie Salt, po walce z adwersarzem.
Hermiona z plakatu promującego ostatnią odsłonę przygód Harrego Pottera
Lara Croft z okładki najnowszego Tomb Raidera
|
Warto wspomnieć kilka słów o tym jak sposób przedstawiania filmowych bohaterek zmieniał się w minionych latach. Doskonałą ilustracją są tu kolejne bohaterki Disney'a. Zaczęło się Śnieżki z pierwszej połowy XX wieku - słodkiej i niewinnej dziewczynki. Jasmina i Ariel wykazywały obdarzone już były charakterkami, zwiastowały nadejście ery bohaterek silnych, niezależnych i mądrych, którą w przypadku Disneya zaczęła chyba na dobre Pocahontas. Po Mulan (i Shreku, z innej wytwórni) standardem stało się zaś że żeńska główna bohaterka zna Kung Fu i jej obszar aktywności nie wyłącza fizycznej konfrontacji. Wciąż jednak bohaterce nie mógł spaść z głowy złoty włos, a już na pewno nie wchodziło w grę podbicie jej oka. Zmiany wizerunku heroin odzwierciedlały zmiany społeczne i postrzeganie roli kobiety, w takim też postępowały tempie. Próba wyprzedzenia czasu przez analityczne stworzenie kobiety idealnej, postaci Wonder Woman, nie odniosła sukcesu.
Wygląda na to że ewolucja filmowych bohaterek wchodzi teraz w kolejny etap. Postać kobiety w roli heroicznej przestaje być na tyle oderwana od rzeczywistości, by nadawanie jej supermocy (w tym niezniszczalnego makijażu) było dalej naturalną konsekwencją. Myślę że czeka nas teraz więcej filmów o bohaterkach które dokonując bohaterskich czynów nie są nadnaturalnie chronione przed fizycznymi konsekwencjami swoich działań, a ich nadzwyczajność w większym stopniu wynika z czynników osobowościowych.
Co z powyższego wynika dla larpów? Można już powoli odchodzić od wizerunku wojowniczki w stylu Xeny, kawałków zbroi podkreślających krągłości i starannego makijażu, tak jak zarzucony dość dawno został styl Conana dla wojowników (choć to może po części z powodu wysokich wymagań odnośnie umięśnienia klatki piersiowej :-) ). Blizny, otarcia, siniaki i bród też powoli mogą dołączać do charakteryzacji żeńskich postaci. Jeżeli zaś wojowniczkom taki image będzie pasować, to w grze powinny się pojawić sceny w których panie mogą się siniaków nabawić. Wygląda na to, że w larpowej rzeczywistości przemoc wobec kobiet powoli może przestawać być tabu, zastępowana przez założenie że wszelcy oponenci, potwory, a zwłaszcza postaci negatywne, nie będą stosowały taryfy ulgowej ze względu na płeć. Oczywiście dotyczy to głównie larpów terenowych, rozrywkowych i fantasy. Dla progresywnych realizacji czy jeep formów ten temat tabu nie stanowił chyba nigdy :-)
|
|