Etyka

Teksty poświęcone etycznym aspektom larpingu.

Polish (Poland)English (United Kingdom)


Larpy Argos

Złe Gry

Hasło „larp kontrowersyjny” pojawia się ostatnio coraz częściej, pytanie czy „takie rzeczy” należy w grze umieszczać daje się słyszeć raz po raz na forach i fanpejdżach. Larpy rozszerzając swoje formy realizacji, zaczynają, czy też niebawem zaczną, dotykać znanych już form związanych z odgrywaniem ról i interakcją. Można więc pokusić się o próbę określenia kilku obszarów w obrębie których nad aspektem etycznym gry należałoby się przynajmniej zastanowić.

Takie aktywności jak: szkolenia interpersonalne/ integracyjne, sporty walki, seks-gry, powoli zbliżają się do tego, co nazywamy „larpami”. Są to niekiedy tereny niebezpieczne. Pomysły związane z coraz bardziej śmiałymi elementami larpów spotykają się ze zróżnicowanym odbiorem. Część graczy za niewłaściwe uznaje wprowadzenie umownego sposobu odgrywania zbliżeń, inni uznają waterboarding za usprawiedliwioną formę artystycznego wyrazu. Tekst ten stanowi raczej przyczynek do takiej dyskusji, niż zbiór prawd głębokich.

Zauważmy, że naruszyć „granicę mroku” możemy przynajmniej na dwa sposoby: przez tematykę, oraz przez zastosowane środki. Pierwszy przypadek jest dość jasny, dotyczy poruszania tematów na które wypowiadanie się może powodować kontrowersje. Tych chyba nie ma za wiele, ale jakieś można znaleźć. Szukając przykładu: larp, gdzie seks pojawia się wyłącznie jako tematyka, moralnych rozterek raczej budzić nie będzie (przynajmniej u pełnoletnich). Ot, z akcji gry wynika że Romeo i Julia spędzili ze sobą noc. Hipotetyczny larp którego sam temat budziłby moralny opór... przygody dzielnego neonazisty w walce o swoje ideały z wymiarem sprawiedliwości?

Drugi obszar, gdzie zło możliwe jest do popełnienia, to dobór środków. Seks jako temat byłby akceptowany, ale pełne odgrywanie go na larpie już mniej. W kwestii środków i technik, dylematy moralne będziemy napotykali zapewne znacznie częściej, niż w kwestii tematyki. Na ogół tematyka będzie jednak mocno związana ze środkami, stąd dalsza część artykułu będzie miała formę przeglądu potencjalnie kontrowersyjnych tematyk, z uwzględnieniem wykorzystywanych środków.

Do dalszych rozważań wpadnie nam jeszcze jeden aspekt: wypowiedź artystyczna. Traktując larpa jako utwór, przestajemy patrzeć na jego treść jako dosłowną manifestację poglądów uczestników. Dochodzi kontekst. Dochodzą możliwości interpretacji. W efekcie, nasz „larp o młodym skinie” może być sarkastycznym komentarzem odnośnie prawicowej ekstremy – co już nasze moralny niepokój nieco uspokoi. Chyba większość rozważań na temat „czy tą grę należało robić” będzie zapadała się do rozpatrywania czy mieści się to w ramach wypowiedzi artystycznej. Ale nie uprzedzajmy wniosków..

Co więc może być kontrowersyjne?

 

Seks – Wydawałoby się że erotyka stanowi sztandar dla larpowych kontrowersji, mi jednak wydaje się raczej mało skomplikowanym zagadnieniem. Wpada nam tu cały obszar od powłóczystego spojrzenia, do czwórki szwajcarskich karłów na kucykach (tematyka); od kartek z mechaniką uwodzenia, do pełnego odgrywania zbliżeń (środki). Choć w tej skali jest więcej niż 50 odcieni szarości, dla zdecydowanej większości osób dopuszczalna granica będzie gdzieś w tym zakresie. Kontrowersje są tu chyba ściśle związane z obyczajowością. Stosując pierwszą z bardzo użytecznych (choć nie bezwzględną) zasad „chcącemu nie dzieje się krzywda”, myślę że wystarczy spełnić następujące warunki:


  • wsyscy gracze są świadomi i wyrażają zgodę na obecność takiej tematyki / dobór takich środków wyrazu

  • gracze, ani inne osoby, nieświadome / niechętne nie są uczestnikami ani świadkami takich elementw gry

  • istnieje jasna metoda przerwania akcji, dostępna dla każdego gracza (np. słowo bezpieczeństwa) [2].

Jeśli powyższe jest spełnione – imo możemy robić naszą grę z czystym sumieniem. Gdzie zaczną się dalsze komplikacje? Chyba dopiero gdy ktoś zdecyduje się realizację larpa w stylu legendarnych rosyjskich zabaw w „najemników wpadających do wioski pełnej młodych wieśniaczek”, z zatrudnionymi „enpiskami” – ale to już „z paragrafu” o sutenerstwie. Jako że o takich planach polskicj larpowców na razie nie słychać, możemy spać spokojnie.

 

Przemoc. Powiedzmy sobie szczerze: obecność przemocy w tematyce larpów nie przeszkadza. Większość larpów wciąż jest o przemocy. Kwestię jej dopuszczalności imo rozwiązuje kryterium znane z filmów. Jeżeli 300 osób zabija się mieczami w jedno popołudnie – to jest film akcji, dopuszczalny od 12-tego roku życia. Jeżeli jeden czowiek jest zabijany przez godzinę w pomysłowy sposób – to mamy horror 18+.

Rzadko mamy do czynienia jedak z nieumownym odgrywaniem przemocy. W kwestii fizycznego czynienia sobie krzywdy na larpie, to mam wrażenie że przy zasadzie obupólnej zgody można sobie pozwolić na więcej, niż do tej pory. W końcu – kultura w której dwóm osobom wolno wejść na ring i poglębiać sobie nawzajem wstrząśnienie mózgu tak długo, aż jedna nie będzie w stanie stać na nogach, nie ma bardzo restrykcyjnych barier w tym temacie.

Larp na którym doszłoby do prawdziwej bójki wydaje mi się ciekawy. Bardziej niż samej przemocy obawiam się tu jednak faktycznej agresji. Myślę że przy przesuwaniu granicy dopuszczalnej przemocy konieczie trzeba pamiętać, by zachować kontekst sytuacji umownej, rytualnej. Tak jak pojedynek bokserski różni się od napadu - pierwszy może być nawet bardziej brutalny, ale to drugi jest niemoralny.

Dokąd ta droga, doprowadzona do ekstremy, mogłaby doprowadzić? Mi na myśl przychodzi realizacja scenariusza filmu „Fight Club” w wersji larpowej. Przy założeniu dobrowolności uczestnictwa, nie wydaje mi się to moralnie naganne.

 

Naruszanie suwerenności woli. Użyteczne zdefiniowanie grupy gier która naruszałaby wolność woli uczestników jest kłopotliwe – wszak wiele aktywności twórczych, np. poezja, zakłada wywoływanie emocji jeżeli nie wbrew, to pomimo woli odbiorcy. Nawet akcja polegająca na wywieszeniu plakatów informujących o zgubnych skutkach palenia bazuje w istocie na niedobrowolnym wystawieniu odbiorców na trafiającą do emocji perswazję. Ciężko więc sam fakt niedobrowolności w przyjmowaniu przez uczestników emocji uznać za niemoralny. Przecież niewłaściwy będzie argument iż w przypadku wspomnianej akcji antynikotynowej rzekomo plugawy środek uświęcony został szczytnym celem. Samo pojęcie „wolności” też zdefiniować trudno. Nie mniej, spróbujmy sobie z tematem jakoś poradzić. Przyjmijmy, że wpadną nam tutaj gry które manipulują uczestnikiem bardziej, niż „typowe” formy sztuki: w sposób bardziej intensywny, bardziej długotrwały, bądź ich zamierzone oddziaływanie jest przed użytkownikiem w większym stopniu utajone.

Na pewno znajdą się tu więc larpy kojarzące się z eskperymentem więziennym Zimbardo [1] – zakładajace zmuszanie postaci do akcji sprzecznych z ich wolą. Jak wiemy z analizy tego przypadku – w tym wypadku granica między graczem a postacią jest co najmniej naruszona, mamy do czynienia z wymuszaniem działania na uczestniku. Znane polskie larpy z tego gatunku to „Camp Vifon” Wojciecha Ingielewicza czy „Tylko mnie kochaj” Artura Wysockiego. Druga z tych gier podpada pod tematykę niniejszego artykułu również w dwóch innych kategoriach (przemoc oraz, dalej wymienione, stawianie uczestników w niemoralnej roli), jednak to dla naruszania wolności graczy wydaje się być najlepszym przykładem. „Tylko mnie kochaj” przesunęło chyba najdalej granice tego, co można zawrzeć w grze – gracze w trakcie przesłuchań byli podtapiani tak długo, aż wyznają miłość do Wielkiego Brata – t.j. wykonają działanie sprzeczne z ich wolą.

Taka konstrukcja gry niepokój co najmniej budzi. Czy jest tu jakieś usprawiedliwienie? W jaki sposób odpowiedzieć na pytanie „po co ta gra?”. Aspektu rozrywkowego tu nie ma (mam nadzieję...) . Czy mamy tu do czynienia ze sztuką, komunikatem od artysty, pięknem formy? – chyba nie bardzo. Pozostaje jednak jeden argument na obronę tego larpa – wszyscy gracze byli świadomi jego charakteru i jego potencjalnego wpływu na uczestników. Chęć udziału w larpie, tak jak i jego stworzenia, tłumaczę ciekawością. Nie fabuła czy świat przedstawiony w larpie był tu istotny dla uczestników, a właśnie sama „zabawa” z wolnością woli. Jedną z motywacji do udziałów w larpach, szczególnie symulacjonistycznych, jest możliwość postawienia się w sytuacjach, których nie można wziąć udziału w rzeczywistości. Z tego punktu widzenia, chęć postawienia się w roli przesłuchiwanego niepokornego obywatela wydaje się zrozumiała. Pisząc też, że za wiedzę płaci się niekiedy niewinnością, nie będę odkrywczy.

 

Dla gier tego typu wymagania etyczności określiłbym następująco:

  • Oczywiście możliwość rezygnacji w dowolnym momencie, słowo bezpieczeństwa

  • Uczestnicy muszą być w pełni świadomi charakteru gry, włącznie z faktem iż będzie ona naruszać wolność woli. Innymi słowy – również „meta-poziom” gry musi być jawny dla uczestników przed rozpoczęciem.

  • W tym wypadku nie można bezwzględnie zastosować zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Wiemy z eksperymentu Zimbardo iż może wystąpić efekt „uwięzienia w grze”, w którym uczestnik zaakceptuje większy stopień przemocy względem swojej osoby, niż zrobiłby to nie będąc pod jej wpływem. Z tego względu konieczna jest obecność obserwatora, który ma moc przerwania gry w dowolnym momencie. Obserwator nie może być też twórcą gry – ten bowiem również jest zagrożony wejściem w jej świat.

  • Gra nie może być realizowana w celach rozrywkowych bądź kompetycyjnych (zawody w „kto dłużej wytrzyma waterboarding”). Za niebezpieczne uznałbym uczestnictwo w takich grach w celu immersji, zanużenia się w świecie - gdyż można w nim „zostać”. Niech takie gry pozostaną narzędziem badawczym, eksperymentem z własną osobowością.

 

Dla w/w larpów kryteria te zostały spełnione. W tej grupie mamy jednak, czy też potencjalnie możemy mieć, innego rodzaju gry aktorskie służące manipulacji odbiorcą. Mam na myśli gry obliczone na wywołanie przywiązania, lojalności, posłuszeństwa; spotykane w larpingu raczej rzadko (na poziom wiedzy autora), praktykowane jednak w niektórych firmach i sektopodobnych organizacjach jak np. Aiesec. Wśród elementów tego typu gier znajdziemy:

 

  • Techniki wzmacniania więzi z grupą: izolacja grupy uczestników, zabawa „w zaufanie” - np. łapanie przewracającego się uczestnika przez pozostałych.

  • Warunkowanie instrumentalne – System kar i nagród za właściwe i niewłaściwe zachowania. Kara może być umowna, humorystyczna – jak np. poklepywanie po głowie każdego, kto odezwie się bez pozwolenia podczas zajęć, wciąż skutkuje jednak warunkowaniem uczestnika.

  • Kierowana do uczestników b. intensywna komunikacja kreująca autorytet prowadzącego

 

Można podejrzewać, że w bliskiej przyszłości światy „gier dla korporacji” oraz larpów się połączą. Twórcy larpów dysponują wszak pewnymi umiejętnościami pozwalającymi na zwiększenie atrakcyjności takich gier, oraz motywacją, choćby ekonomiczną, do marszu w tym kierunku. Z drugiej strony, obserwujemy oznaki zainteresowania biznesu larpami – na razie w obszarze gier promocyjnych oraz integracyjnych, rozumianych jako wspólne spędzanie czasu z atrakcyjną aktywnością. Potencjalnie jednak, obszar szkoleń i HR zostanie tutaj włączony.

Co do oceny gier z tej grupy – oczywiście poziom manipulacji uczestnikiem może być zrealizowany. Od nauki współpracy w grupie bez cech manipulacji, do gier służących do tresury akwizytorów, prowadzi wiele etapów pośrednich. Myślę że spełnione powinny zostać wymienione już warunki. W szczególności warunek jawności celu, konsekwencji i metod, oraz dobrowolności udziału. Jeżeli dla realizacji gry potrzebne jest zatajenie przed uczestnikiem charakteru zastosowanych technik – jest ona nieetyczna. Innymi słowy – jeżeli np. chcemy wyrobić w uczestniku trwały nawyk poprzez dawanie mu czekoladki za każdym razem, gdy wykona daną czynność – musimy go poinformować iż działanie to jest warunkowaniem.

 

Stawianie graczy w niemoralnych rolach. Do tej pory skupialiśmy się na sytuacjach w których uczestnik gry może być ofiarą manipulacji bądź przemocy. Istnieją jednak gry („Fat man down” Frederic Berg Ostergard, „Gang Rape” Tobias Wrigstad) które stawiają uczestnika w roli agresora. Nie chodzi tu jedynie o postaci negatywnych bohaterów służące do kreowania wydarzeń w larpie narratywistycznym, gdzie celem uczestnika jest kreowania dramatycznego przebiegu wydarzeń za pomocą swojej roli. Wymienione gry mają charakter immersyjny, skłaniają to wczucia się w motywację i sposób myślenia postaci. Odegranie strażnika więziennego, przesłuchującego, osoby dyskryminującej czy gwałciciela jest w pewien sposób pouczające, o czym świadczą relację graczy uczestniczących w takich grach.

Podobnie jak w przypadku innych typów gier omawianych w tym artykule, należy przyjąć że dla części entuzjastów larpów udział w nich będzie nie do przyjęcia. Myślę, że konieczne jest tu spełnienie warunku dobrowolnego i świadomego udziału – czyli jasne zakomunikowanie przed grą, w jakiej roli postawieni zostaną gracze. Dodając do tego słowo bezpieczeństwa, otrzymamy warunki w których, moim zdaniem, grę taką można spokojnie realizować.

 

Treści „wrażliwe światopoglądowo”. Na koniec dochodzimy do zawarcia w grze tematów, które mogą urazić uczestników. Trochę tego jest: kwestie związane z równością płci, religijne, narodowe, rasowe, etc. Ciężko tutaj o wyznaczenie granicy tego, co akceptowalne, gdyż podobnie jak w przypadku innych dziedzin sztuki, wymowa będzie zawsze mocno zależna od kontekstu. Tak jak słynny obraz przygniecionego meteorytem Jana Pawła II może być interptretowany na przynajmiej trzy sposoby (obraza, wyraz współczucia, czy grafomania której treści nie warto dociekać), tak i w przypadku larpów zapewne nie unikniemy konieczności rozpatrywania kontrowersyjnego elementu w kontekście całego larpa; czy nawet w kontekście poprzednich larpów danego twórcy.

Pewnym eksperymentem niżej podpisanego dotykającym tego obszaru było umieszczenie w larpie sceny publicznego palenia książek („Chaos in the PRL”, Kamil Bartczak). Ten, zdawałoby się mocno obciążony historycznie obraz, specjalnych kontrowersji na larpie nie wywołał.  Uczestnicy mieli co prawda wątpliwości czy spalić którąś z wytypowanych do tego celu książek, jednak nie co do samej idei biblioklazmu. Scena wynikała dość logicznie z przebiegu larpa, kontekst wskazywał na pozytywne pobudki uczestników: budowę lepszej, utopijnej przyszłości przez odrzucenie dotychczasowej kultury która doprowadziła do wynaturzeń. Tym sposobem spłonął m.in. „Traktat o Tolerancji”, Woltaire'a. Obecności urażonych uczestników nie odnotowano.

(EDIT 2016: dwoje uczestników po dłuższym czasie zgłosiło iż byli urażeni sceną biblioklazmu. Nie kwestionuje to moim zdaniem tez postawionych w artykue, ale podnosi znaczenie konieczności jasnej komunikacji odnośnie zawartości i charakteru gry. W tym wypadku, powinna ona zostać poprawiona)

Innymi treściami, co do wprowadzenia których autorzy gry ( „Geas: Burgkon Drugi”, AR Argos) mieli wątpliwości, była spowiedź oraz poród zakończony śmiercią dziecka. Pierwszy z pomysłów zakładał bardzo mocne podobieństwo do katolickiego sakramentu, drugi zagrażał zbyt mocnym spersonalizowaniem odgrywanej traumy. Oba pomysły zostały finalnie zrealizowane. Co więcej, wystąpiło tu ciekawe zjawisko – te osoby z grona organizatorów, które miały początkowo największe obiekcje, po pewnym czasie wykazały b. wysokie zaangażowanie w kreowaniu tych wątków.

 

Wydaje się że dla kwestii wrażliwych tematyk i motywów zawieranych w larpach cieżko sformułować dobry zestaw warunków podobnych do tych, które podano w poprzednich podpunktach. Podobnie jak ciężko określić listę tematów którymi sztuka by się miała nie zajmować. Traktując swobodę twórczej wypowiedzi jako wartość, nawet wymóg ostrzegania o zawartości jest tu kłopotliwy. Określenie ich przez twórcę czy samo poruszenie danego tematu jest kontrowersyjne czy też nie, zapewne będzie się rozbiegać z oceną co najmniej części odbiorców. Myślę że w tym przypadku fakt, iż larpy będą dotykać kontrowersyjnych tematów należy przyjąć jak dobrodziejstow inwentarza, nieunikniony aspekt ich rozwoju. Tak długo, jak dany larp nosi znamiona twórczości, powinien mieć prawo korzystania z „licencji artystycznej” na niedosłowną interpretację jego treści.

 

Krótko podsumowując, mamy kilka obszarów larpingu, w których należy zwrócić uwagę czy realizowane przez nas gry są etyczne. Możliwe, i zasadne, jest sformułowanie pewnych zasad dotyczących stosowanych w nich środków, tak by realizacja tych gier nie była czynieniem zła. Dla tematyki larpów określenie takich zasad będzie trudniejsze, jako że należy uznać je za wypowiedź artystyczną. Być może warto zastanowić się nad opracowanie systemu ostrzeżeń przed pewnymi typami technik stosowanych w larpach, podobnego do klasyfikacji PEGI?

 

Bibliografia:

[1] „Więzień 819 – czyli o uniformie, którego nie dało się zdjąć”, Monika Kincel, Konferencja larpowa „Kola”, 2012

[2] „Uniwersalne mechaniki larpowe”, Dominik Dembiński, Liveform

 

Ludografia:

  • Camp Vifon” Wojciech Ingielewicz
  • Tylko mnie kochaj” Artur Wysocki
  • Burdel” Bartosz Zioło
  • Fat man down” Frederic Berg Ostergard
  • Gang Rape” Tobias Wrigstad
  • Chaos in the PRL” Kamil Bartczak
  • Geas: Burgkon Drugi” Argos
 

Zostańmy w kontakcie!

  • Profil Akademii Argos na Facebooku
  • larpowy kanał Argos w Youtube