Larp design

Artykuły o projektowaniu larpów

Polish (Poland)English (United Kingdom)


Larpy Argos

Gra Miłości - jak wyszło?
Wpisany przez Kamil   
wtorek, 01 listopada 2011 23:42

Geas: Burgkon już za nami. Na tej imprezie zastosowaliśmy kilka nowych (przynajmniej dla nas :) ) larpowych rozwiązań. Jednym z nich była "mechanika seksu" - umowny sposób odgrywania intymnych zbliżeń oraz oznaczania dziewictwa żeńskich postaci. Streszczając - zbliżenie odgrywane było za pomocą masowania partnera po głowie. Dziewictwo postaci oznaczaliśmy zaś czerwoną podwiązką noszoną przez uczestniczkę, traconą gdy... dochodziło do tracenia :-) . Zaznaczyć warto że oprócz zasady (czy też meta-zasady) "no pain", określającej dopuszczalny poziom interakcji, były to jedyne uregulowania akcji graczy - larp był bowiem pozbawiony "konwencjonalnej" mechaniki.
Na pewien czas przed grą przedstawiliśmy tą koncepcję kilku polskim środowiskom związanym z larpami w celu poznania feedbacku. Pomysł spowodował pewne kontrowersje. Oprócz głosów radosnej aprobaty, spotkaliśmy się z dwoma rodzajami obaw.



Pierwszym z nich były wątpliwości czy aby wprowadzenie omawianej zasady nie popchnie graczy do zachowań godzących w dobry smak, nietykalność cielesną współuczestników i ogólnie pojętego seksualnego rozpasania. Dziś możemy stwierdzić iż wydarzeń tego typu nie zaobserwowano. Temat seksu nie stał się też w moim odczuciu dominującym - choć warstwa towarzyska i uczuciowa gry została wyraźnie rozbudowana w porównaniu do naszych wcześniejszych projektów.

Druga klasa obaw dotyczyła samego zastosowanego rozwiązania, które nie było w opinii cześci fandomu dość wysublimowane. Nie da się ukryć, iż potocznym określeniem przyjętej przez nas czynności reprezentującej zbliżenie jest "czochranie", co może kojarzyć się raczej przaśnie. Na pewno zaś pozwala na praktykowanie radosnego słowotwórstwa (głównie poza grą), w stylu "10 złotych poszło się czochrać" :-) . W opinii części osób którym zaprezentowaliśmy pomysł, rozwiązanie polegające na np. dotykaniu dłoni, nazwane najlepiej "Ars Amandi", byłoby bardziej na miejscu. Kierując sie jednak spostrzeżeniem, że romantyzm wynika bardziej z kontekstu zbliżenia, zaangażowania emocjonalnego, w samej zaś fizycznej formie go raczej nie znajdziemy, pozostaliśmy przy pierwotnym rozwiązaniu. Atutem była też pojemność takiego, neutralnego emocjonalnie, rozwiązania - pasowało do odgrywania zarówno scen wysoce romantycznych, jak i przygodnej pochędóżki, a nawet scen związanych z przemocą (tych ostatnich jednak podczas tej edycji nie odnotowaliśmy).

Stylistykę wartościować ciężko, o gustach dyskutować też nie bardzo warto. Ostateczna weryfikacja czy "gra miłości" zdała egzamin należy oczywiście do uczestników. Bazując jednak na zbieranych po grze opiniach, oraz własnych obserwacjach, skłaniamy się ku wnioskowi że było całkiem ok :-) .

 

Zostańmy w kontakcie!

  • Profil Akademii Argos na Facebooku
  • larpowy kanał Argos w Youtube